sobota, 11 października 2014

Prolog


Jak co dzień wstałam o piątej rano, by pobiegać. Umyłam się, ubrałam w czarną bokserkę, spodenki i buty nike. Po cichu zeszłam po schodach do kuchni. Zabrałam gruszkę i wyszłam z domu. Najpierw zrobiłam rozgrzewkę przy pobliskim drzewie, a potem pobiegłam w stronę plaży. Uwielbiałam tam biegać. Plaże w LA były cudowne. Nawet o tak wczesnej porze roiło się tam od ludzi. Pobiegła wzdłuż plaży, jednak uznałam, że dzisiaj urozmaicę sobie trochę czas. Skręciłam w drogę pomiędzy dwoma blokami i pobiegłam ulicą do pobliskiego parku. Gdy biegłam parkową aleją zobaczyłam dwóch mężczyzn. Patrzyli się na mnie pożądliwym wzrokiem. Przyśpieszyłam. Zaczęli biec za mną. Znów przyśpieszyłam. 
-Hej śliczna. Zatrzymaj się.
Zaczęłam biec jeszcze szybciej.
-Nie udawaj niedostępnej.
Po tych słowach  poczułam, że ktoś złapał mój nadgarstek. Obróciłam się. Przede mną stało dwóch facetów. Pewnie nawalonych w trzy dupy. 
-Może się zabawimy, śliczna?
Bałam się. Cholernie się bałam. Próbowałam wyszarpnąć rękę z uścisku, ale ten facet był stanowczo za silny.Już otwierałam buzię, by krzyknąć po pomoc, lecz przygwoździli mnie do drzewa i zatkali usta.Byłam w pułapce. Łzy samowolnie zaczęły spływać po moich policzkach. Więc tak miałam skończyć? Pobita i zgwałcona w jakimś parku? Jestem silna- pomyślałam. Podczas nieuwagi jednego z nich zamachnęłam się nogą i trafiłam w krocze faceta z czarnymi włosami. Wyrwałam się im i zaczęłam uciekać. Jednak chwila wolności nie potrwała długo. Poczułam silne szarpnięcie i znów zostałam przygwożdżona do drzewa.
-Lubię takie dziewczyny jak ty, suko.
Zaczęli mnie obmacywać. Mimowolnie łzy opuściły moje oczy. Próbowałam być silna,wyrywać się, ale co mogła zrobić szczupła dziewczyna w porównaniu do dwóch umięśnionych facetów? Nic. Czułam się bezradna.


~~czytasz=komentujesz :) to bardzo motywuje



3 komentarze: